Z kopyta kulig rwie…

W ostatnim dniu karnawału dzięki uprzejmości pana Michała, właściciela warsztatu wulkanizacyjnego z Mosiny, który zaprosił nas do wspólnej zabawy, mogliśmy sobie przypomnieć zalety tradycyjnego, utrwalonego w historii Polaków kuligu. Z rozrywki tej w przeszłości korzystano właśnie w ostatnim tygodniu karnawału. Elvis i Mona Lisa – czworonożni pupile pana Michała – zaprzęgnięci do powozu a później do sanek, dostarczyli nam niezapomnianych wrażeń. Jazda w galopie przez ośnieżone ścieżki leśne to naprawdę jest cudowne przeżycie. Ludzie spoglądający z zaciekawieniem i radością w oczach, nasze uśmiechnięte twarze, śnieg skrzący się między drzewami, sanki sunące za końmi i wesoły Pan Michał w roli wodzireja oraz odważnego woźnicy, te wspomnienia pozostaną z nami na długo nie tylko na zdjęciach. Dziękujemy!

Opracowała A. U.